Główna wywiady
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
  • An Image Slideshow
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterdzisiaj69
mod_vvisit_counterwczoraj73
mod_vvisit_counterten tydzień227
mod_vvisit_counterten miesiąc1208
mod_vvisit_countercałość47602
Dave Evans
energia przed erą Bona Scotta

 Pierwszy vokalista zespolu AC/DC nie nazywał się Bon Scott , lecz Dave Evans .Od listopada 1973 do października 1974 był członkiem powstającego właśnie zespołu.
19 lutego 2000 roku stanął znowu w światłach jupiterów, w klubie Edwards Tavern w Melbourne. Odbył się wtedy koncert wspomnieniowy w 20-tą rocznicę śmierci Bona Scotta. Wykorzystaliśmy okazję aby wypytać Dave Evansa o różne sprawy.

- Hej!
Publiczność była fantastyczna, cieszy się Dave Evans po koncercie w Australi. Gorąco bywa podczas fali upałów, ale w klubie było jeszcze gorącej. Poza tym było pełno ludzi aż po dach. Nie wepchnęłoby się tam ani jednej szpilki.

- Od kogo wyszła inicjatywa koncertu?

- Pomysł wyszedł od grupy Tunderstruck, która jak sama nazwa wskazuje, wykonuje wersje cover AC/DC. Przypadkowo znam dość dobrze ich gitarzystę. Zadzwonił do mnie gdzieś przed miesiącem i powiedział, że planują taki koncert. Kiedy wspomniał, że to już 20 lat od śmierci Bona poczułem się jakby rażony piorunem: już 20 lat? Niemożliwe!
Zaproponowałem mu, że przyjadę do Melbourne i zaśpiewam z nimi kilka kawałków. Chwilę później przez internet i prasę wiadomość rozeszła się po świecie. Otrzymaliśmy e-maile z całego świata.

- Jak się czujesz stojąc przed publicznością spiewając znów piosenki AC/DC?

- To jest jak jazda rowerem - gdy już raz się tego nauczyłeś, nigdy nie zapomnisz. Wychodzisz na scenę i wszystko jest jak zwykle, instynkt cię nie zawodzi.
Zaśpiewałem cztery piosenki które wykonywałem z zespołem: "Can I Sit Next To You girl", "Rockin In The Parior"- obie z naszego wspólnego singla, oraz "Baby Please Don't Go" i "Rock 'N' Roll Singer"- które wtedy mieliśmy w repertuarze, nagrane potem przez Bona Scotta.
Do tego doszło parę tytułów które śpiewał Bon. Długo myślałem, które z nich najwierniej oddają życie Bonna. W końcu zdecydowałem się na "It 's A Long Way To The Top"- bo perfekcyjnie opisuje czym jest Rock. "TNT", "Ride On"- blusową balladę, którą Bon śpiewał bardzo osobiście i "Highway To Hell".
Publiczność była świetna, natychmiast mnie zaakceptowała, bo znał moje życie. Po koncercie wmieszałem się w tłum fanów i z nimi pogadałem. Głównym tematem, był oczywiście Bon Scott. Podczas koncertu i między piosenkami opowiadałem jak się poznaliśmy co razem przeżyliśmy. Publicznoś powinna wiedzieć dlaczego ja stałem na scenie.

- Czy to była jednorazowa akcja, czy zrobiłbyś to kiedyś jeszcze raz ?

- W tych warunkach, to przecież był koncert wspomnieniowy, myślę że pozostanie to jednorazowym przedsięwzięciem. Naturalnie czuję się mile połechtany euforycznymi reakcjami, jakie otrzymałem z Australii i innych krajów.
Moja skrzynka e-mailowa była wypełniona po brzegi. Koncert został nagrany na CD i sfilmowany, aby tysiącom fanów, którzy nie mogli przybyć osobiście, dać możliwość bycia choć trochę z nami . Wielu ludzi stara się mnie namówić, abym nagrał nowy album solowy. Zobaczymy. Być może nie jest to na ten czas zły moment. Była to szczególna możliwość przypomnienia się fanom. W końcu byli między nimi i tacy którzy mnie nie znali.

- Czy wiesz już kiedy ukażą się wideo i CD ?

- Za tydzień jadę do Melbourne, aby rzucić okiem na gotowe wideo i posłuchać CD. Muszę być pewien że dźwięk jest ok. Gdy kopie będą gotowe, będzie można kupić te rzeczy. Chętnie przygotowałbym trasę najchętniej po Europie. Ludzie u was wydają się być zainteresowani taką muzyką.

- Opowiedz coś o sobie. Pochodzisz z Wali ?

- Zgadza się. Jestem Walijczykiem urodzonym w Carmarthen w południowej Wali. Moja rodzina wyemigrowała
do Australii, gdy miałem 5 lat, był to rok 1959. Jestem wiec również emigrantem, chociaż Angus, Malcolm i Bon pochodzą ze Szkocji.

- W jakich zespołach byłeś zanim pojawiłeś się w AC/DC ?

- Mój pierwszy zespół nazywał się IN SESSION, to było w małej miejscowości na północny zachód od Queensland, Charters Towers. Miałem 17 lat i graliśmy swoje wersje utworów The Beatles i Stonesów. Szybko jednak uciekłem
w kierunku Sydney, gdzie wylądowałem w kapeli DJANDO. Potem zaszczepiłem się w VELVET UNDERGROUND,
którzy nie mieli nic wspólnego z grupą Lou Reeda. Pozostali muzycy ciągle gadali o swoim gitarzyście Malcolmie Youngu, ale nie poznałem go wtedy. Gdy grupa rozpadła się, odpowiedziałem na ogłoszenie, które ukazało się
w " Sydney Herald" - "zespól szuka wokalisty". Gdy wykręciłem numer usłyszałem z drugiej strony " Hej , stary mówi Malcolm Young". Umówił mnie na nagranie, poszedłem tam i zostałem zaangażowany. Wtedy w zespole nie było jeszcze Angusa . Malcolm grał na gitarze, na basie Larry Van Kriedit, a bębny obsługiwał Colins Burgess. Nie minął tydzień a Malcolm poinformował nas, że jego młodszy brat Angus ,którego zespół KANTUCKEE właśnie się rozwiązał, wstąpiłby chętnie do nas .W tym czasie zespól nie miał nawet nazwy.

- Ale jeszcze zanim odpowiedziałeś na ogłoszenie Malcolma wahałeś się, czy nie przystąpić do kapeli Angusa .

- Zgadza się. Na miesiąc przed tym telefonem poznałem Angusa. Byłem w Bondi Beach pewnego pięknego dnia zapukał
do moich drzwi. Przyprowadził swojego basistę i powiedział że nazywa się Angus Young pomyślałem " Jezu Chryste,
ile tych Youngów jest w Australii?! ha ha. Angus dowiedział się, że opuściłem VELVET UNDERGROUND i zapytał mnie, czy nie chciałbym grać w jego kapeli. Grali wtedy w modnym stylu "Montaign", który nie bardzo mi pasował. Kompozycje były owszem dobre dla muzyków, ale nie dla wokalisty. A więc odpuściłem sobie. Wkrótce zadzwoniłem
do Malcolma i ten opowiedział nam o Angusie i jego kapeli która z braku wokalisty uległa rozwiązaniu.

- Przypominasz sobie jeszcze swoje pierwsze nagrania ?

- Graliśmy numery Stonesów " Honky Tonk Woman" i tym podobne, albo np. Free "All Right Now".

- Przyłączyłeś się do zespołu w listopadzie 1973.

- Tak. 31 grudnia daliśmy nasz pierwszy koncert w Checkers Club w Sydney. Z poprzednią grupą nie graliśmy koncertów w małych klubach to był mój pierwszy raz. Fakt, że ten pierwszy koncert odbył się właśnie w tym mieście był dla mnie bardzo znaczący. Do tego czasu graliśmy nie więcej niż tuzin utworów, a właściciele klubu zażyczyli sobie, żebyśmy zaśpiewali 20 kawałków w dwóch częściach. Malcolm uważał, że ja po prostu wynajdę jakieś teksty, a zespół będzie w tle wykonywał parę improwizowanych riffów. Super! Jakimś cudem udało się, a nawet parę motywów wykorzystaliśmy w naszych piosenkach. O ile sobie przypominam wykonaliśmy jeszcze parę utworów Stonsów i Chucka Berregio, kawałki które wcześniej często wykorzystywaliśmy. Malcolm zawsze grał na gitarze solowej, wtedy jeszcze nie było to specjalnością Angusa.

- Czy mieliście już wtedy jakieś własne kompozycje ?

- Tak, jedna z nich nazywała się " The Old Bay Road", utwór którego zresztą zespół nigdy nie nagrał. Genialna piosenka, moja ulubiona. Do tego jeszcze " Midnight Rock", również nie umieszczona na albumie. To były nasze pierwsze kompozycje. Po tym koncercie Malcolm napisał parę nowych, w tym " Rock'N'Roll Singer ".

- Zdaje się, że właśnie wtedy Malcolm pierwszy raz chwycił za bass, a Larry grał na saksofonie.

- Larry miał faktycznie saksofon i mógł grać, ale ja sobie tego nie przypominam. Mieliśmy takie plany, ale Larry nie czuł się w tym na tyle pewnie,aby produkować się na żywo. Tak więc pomysł rzeczywiście był, ale nie został zrealizowany.

- Czy odczuwało się już w tym momencie wsparcie Georga Younga?

- Tak, był fantastyczny. Był naszym mentorem z niewyobrażalnym dla nas doświadczeniem. Był żyjącą legendą ( eks- basista EASYBEAST).W tydzień po utworzeni zespołu przyszedł na którąś próbę, nie mieliśmy nawet jeszcze nazwy, ale tak długo nad nim pracowaliśmy,aż obiecał że nagra z nami singla. Nie wierzyłem wtedy własnym uszom.
Dla mnie sam fakt siedzenia z nim w jednym pokoju był już niewyobrażalnym zaszczytem.

- Jak przebiegało nagranie pierwszego singla ?

- Nigdy w życiu nie zapomnę prób przed sesją nagraniową. Gdy wsiadałem do autobusu na Bondi Beach i jechałem do studia EMI, miałem torbę wypchaną świeżo napisanymi piosenkami. Cały czas miałem ochotę krzyczeć " Ludzie, właśnie nagrywam płytę". Byłem tak podniecony, że chciałem się tym podzielić z całym światem. Ten moment wycisnął piętno na moim życiu. A sesja studyjna z Georgiem Youngem i Harry Vandą (również eks- Easybeats) była po prostu ekscytująca.

- Jak to się stało, że wylądowaliście w studiu EMI, skoro pierwsze albumy AC/DC były nagrywane w legendarnych studiach Albert ?

- Wtedy Albert po prostu nie miał jeszcze studia. Zaczął je budować na Kongs Street nieco później.
Dużo później z innym zespołem,który nazywał się RABBIT, coś tam nagrywałem.

- Wróćmy jeszcze do pierwszego singla AC/DC. Czy rzeczywiście nagrywaliście nocą ?

- Tak. Spotkaliśmy się wszyscy wieczorem i byliśmy gotowi o szarym świcie. W dwie noce nagraliśmy " Can Next To You Girl" i " Rock In The Parlour " , zaraz potem powstało nagranie "Rock 'N'Roll Singer " i jeszcze drugi kawałek , ale nie mogę go sobie przypomnieć. Obie powinny znaleść się na pierwszym albumie, ale los zrządził inaczej. Tak więc nagrałem z AC/DC 4 utwory, ale tylko 2 ujrzały światło dzienne.

- George opowiadał, że nagrywał po raz drugi gitarę basową na tym singlu.

- Zgadza się. Chłopcy nie byli zadowoleni z tego co zagrał Larry. Dowiedziałem się o tym dużo później.
George wrócił do studia, aby na nowo nagrać bass, nie mówiąc nic Larremu. Te dwa kawałki mają więc wartość historyczną, są jedynymi utworami AC/DC, w których grają trzej bracia Young.

- Collin i Larry byli chyba szybko wyrzuceni?

- Tak. Collin podczas koncertu w Checkers nie był w zbyt dobrej formie, stracił równowagę i runął w sam środek zestawu perkusyjnego.Malcolm zawlókł go za kulisy i natychmiast wyrzucił z zespołu. Zadzwonił do Georga, a ten uratował sytuację i zagrał na perkusji. Był właściwie basistą, ale równocześnie dobrym bębniarzem. Właściwie nie było instrumentu na którym nie umiałby grać.Trochę później Malcolm zaangażował Neila i Noela członków grupy JASPERS. Po wydaniu naszego singla muzycy walili drzwiami i oknami do naszego zespołu. Neil i Noel zabawili u nas 6 tygodni.

- Jak doszliście do nazwania grupy AC/DC?

- Długo szukaliśmy. Pewnego pięknego dnia każdy z nas przyszedł na próbę z różnymi propozycjami. Chcieliśmy je wrzucić do kapelusza i po prostu zrobić losowanie. Ale zanim to nastąpiło Malcolm powiedział, że jego siostra zaproponowała mu AC/DC. Natychmiast nam się to spodobało, łatwe do wymówienia, łatwe do zauważenia, nazwa znajduje się na wszystkich urządzeniach elektrycznych. A przy tym wyraża siłę Power! Tak więc nie było potrzeby losowania.

- Nazwa AC/DC ma również podtekst biseksualny.

- Wtedy to zignorowaliśmy. Mówię oczywiście za siebie. Dla mnie ta nazwa oznacza prąd stały /prąd zmienny. Przypominam sobie tytuł pierwszego dużego artykułu, który ukazał się w australijskiej prasie rockowej po naszym koncercie w Checkers" AC/DC sex i energia " Dobra definicja ha ha !

- Czy Angus nosił swój mundurek od początku?

- Nie, nie. Szukaliśmy wtedy swojego image. Graliśmy już razem 3 miesiące, singiel miał zaraz wyjść, przed nami pierwsze tournee po Australii i musieliśmy wymyśleć coś nowego.Wtedy wszystkie grupy występowały w dżinsach
i T-shirtach. Chcieliśmy być inni, chcieliśmy aby ludzie o nas mówili. I znowu pomogła nam Margareth. Zaproponowała Angusowi założenie szkolnego mundurka. Malcolm chciał wyglądać jak lotnik: założył ubranie spadochroniarza i długie buty. Neil był cały w skórze, a na głowie miał kask motocyklowy, Noel przebrał się za Arlekina, miał kostium w kratę i cylinder. Ja miałem odgrywać gwiazdę rocka, mieszankę Roda Stewarta
w ciuchach w paski i SLADE, z ich odblaskowymi czerwono- srebrnymi butami. Tak poprzebierani wystąpiliśmy na koncercie, na dachu basenu w parku Victoria w Sydney. Historyczny moment - Angus miał na sobie po raz pierwszy swój mundurek! Nigdy nie widziałem go tak odlotowego- przedtem był całkiem spokojnym facetem. To ubranie go całkowicie zmieniło, wyzwoliło jego drugą, dziką naturę jak dżina z butelki. Publiczność zupełnie oszalała na punkcie tego mundurka. Przebieraliśmy się tak, aż do momentu gdy inna australijska grupa SKYHOOKS wpadła na podobny pomysł. Wystąpili w różnych przebraniach trochę przypominających nasze. Tak więc postanowiliśmy zawiesić nasze na kołku, oczywiście poza mundurkiem Angusa.

- Czy masz Jeszcze te buty ?

- Ha ha nie, one już dawno straciły swojego "ducha". Myślę, że zostały gdzieś na trasie, gdym grałem z RABBITAMI. Wtedy je zawsze nosiłem. Każdy z muzyków miał podobną parę.

- Chodzą pogłoski , że Angus wypróbował kilka innych strojów, zanim się ostatecznie zdecydował na uniform szkolny.

- Tak. Margareth namówiła go, aby się przebrał za Zorro. Miał kapelusz, słynną maskę, pelerynę i swoje szorty. Nosił nawet plastikową szpadę, ha ha. I potraktował sprawę bardzo poważnie. Dochodziło do tego, że używał szpady jako smyczka do gitary albo wyzywał mnie na pojedynek. I podczas gdy krzyżowaliśmy szpady, on swoja a ja stojak od mikrofonu on drugą ręką cały czas grał. Ja uważałem ten kostium za lepszy od uniformu, dzięki niemu lepiej się rozkręcałem.

- Zdaje się że wtedy zmienialiście równie często ciuchy jak perkusistów i basistów.

- W parku Victoria grała z nami grupa o nazwie FLAKE. Malcolm gadał długo z ich basistą Robem Bailejem
i perkusistą Peterem Clarkiem, uważał ich za dużo lepszych niż Noel i Neil, chociaż oni byli świetnymi facetami, szczególnie Neil. FLAKE z trudem utrzymywali się na powierzchni, więc Rob i Peter nie zastanawiali się zbyt długo.

- Ten zestaw Clark-Bailey-Evans -Young-Young pojawiają się też na pierwszym clipie " Can I Sit Next To You Girl".

- Tak, to paradoksalne. Peter i Rob wypłynęli w tym clipie, a nie nagrali singla. Ale większość fanów zignorowała ten fakt. Colin Burges i George Young, jak już wspomniałem nagrali perkusję i bass. A biedny Colin wyleciał zanim nagraliśmy clip. Tak więc ludzie myśleli, że to Peter i Rob nagrywali płytę.

- Pamiętasz jeszcze trasę ?

- Jeszcze jak! Przed tym clipem nie byłem nigdy na tournee. Miałem potworną tremę. Szczególnie, gdy stwierdziłem, że video leci w telewizji. Zostało nagrane w kolorze, a wtedy cała Australia miała czarno-białe odbiorniki. Dopiero dwa, trzy lata później mogliśmy je zobaczyć w kolorze. To było jedyne moje nagranie video z AC/DC.

- Wystąpiliście wtedy z australijską gwiazdą Steve Wright w słynnej operze w Sydney.

- To było coś fantastycznego. Steve był na szczycie listy z przebojem "Evie". My chcieliśmy się dobrze ulokować ze swoim kawałkiem " Can I Sit Next To You Girl" Stevi, podobnie jak George Young i Harry Vanda(też eks- muzyk EASYBEAT) i podobnie jak my nagrywał dla studia Albert. Koncert był wykupiony. Tysiące widzów nie mogło zmieścić się w sali. Wystawiono na zewnątrz głośniki, aby umożliwić wszystkim wysłuchanie koncertu. My zaśpiewaliśmy naturalnie " Can I Sit Next To You Girl"' "Rockin' In The Parlour"' oraz Rock'N'Roll Singer, "The Old Bay Road"
i remake klasyki Elvisa " Heartbreak Hotel", fantastyczny kawałek, którego niestety nie nagraliśmy. Steve Wright śpiewał po nas, a Malcolm wrócił na scenę, aby towarzyszyć mu na gitarze. Harry Vanda i Malcolm pojawili się także na albumie Steviego "Hard Road", który ukazał się w marcu 1974. Ja sam śpiewałem tam parę chórków w tle.

- Czy są takie tytuły, nad którymi pracowałeś z AC/DC, a które zostały później jeszcze raz nagrane z Bonem Scottem?

- Tak, przy czym zostały również zmienione oryginalne tytuły. Na przykład utwór "Fell In Love", który napisałem
z chłopcami, został przemieniony na "Love Song". Nagraliśmy również "Sunset Strip, z którego zrobił się potem "Show Business" mój pech.

- Czy czułeś się liderem zespołu i troszczyłeś się o promocję?

- Tak, w większości ja udzielałem wywiadów do prasy i radia. Syndrom wokalisty - lidera mnie również dotyczył.

- Poprzedzaliście również występy Lou Reeda.

- Zgadza się, na festiwalu Hall w Melbourne i w Adelaidzie. Był to świetny wybór. Lou Reed nie był wtedy dobry, wydawało się, że jest chory i jego koncerty wypadały średnio. Mój zespół był świeży nie zużyty i publiczność za nami szalała. Po koncertach więcej mówiono o nas, niż o Lou Reedzie. Kiepsko dla niego, ale jak się jest chorym to zostaje się w domu.

- Jak do tego doszło, że zespół zdecydował się wymienić ciebie na Bona Scotta, mimo że miałeś duży udział w sukcesach ?

- Hmm... Jeździliśmy jak opętani w trasy, w niekoniecznie najlepszych warunkach, a ja coraz gorzej znosiłem naszego menadżera Dennisa Laughlina. Nie mogłem pojąć, co robił z kasą, którą zarabialiśmy. Nasz singiel dudnił w radiu co pięć minut, występowaliśmy w Operze w Sydney, a w naszych kieszeniach były pustki. Odżywialiśmy się hamburgerami i chipsami, a Dennis nie miał nic. W końcu w Adelajdzie pobiłem się z nim. Jego wydatki być może były uzasadnione, ale nigdy nie chciał się z nich uczciwie rozliczyć. Bon Scott mieszkał wtedy w Adelajdzie i przyszedł nas zobaczyć, bo znał się dobrze z Georgiem. Z zespołem THE VALENTINES otwierał kiedyś koncert EASYBEATS. Był zdecydowanie starszy od nas. Orginalny facet, który chciał robić to co my. Pod koniec trasy moje stosunki z Dennisem i Angusem na tyle się pogorszyły, że postanowili przesłuchać innych wokalistów, w tym Bona.

- Byłeś zaskoczony wyborem ?

- Tak, na temat jego głosu nie mogę nic powiedzieć, ale jak już wcześniej mówiłem był dużo starszy od nas.
My mieliśmy około dwudziestki on miał już dwadzieścia dziewięć. Mógłby być naszym ojcem, ha ha. Bon wywodził się
ze sceny Sixties i był bardzo zaprzyjaźniony z braćmi Young. Dla nas żółtodziobów był "starcem". Był to dla mnie szok.

- Czy miałeś kiedyś później okazję spotkać go ponownie?

- Tak, dużo później, podczas sesji nagraniowej do "Too Much Rock'N'Roll" z moim nowym zespołem RABBIT w studio Albert w Sydney. AC/DC pracowali w sąsiednim pomieszczeniu, ale robiliśmy wszystko aby nie wejść sobie w drogę. Pewnego dnia gdy akurat piłem kawę w pokoju relaksowym, stanęliśmy oko w oko. Gapiliśmy się na siebie kilka sekund nic nie mówiąc, jak w westernowym pojedynku. Skończyło się na podaniu sobie ręki, parominutowej rozmowie o niczym i życzeniach '"wszystkiego najlepszego". To był ostatni raz, kiedy go widziałem. Pozostałych członków zespołu nie spotkałem nigdy. Nie rozstaliśmy się w końcu w przyjaźni. Byliśmy młodzi i głupi. Ale dziś słucham ich chętnie i chodzę na ich koncerty. W ciągu ostatnich 25 lat osiągnęli wszystko i są ciągle świetni. Dojrzały sukces! Jestem dumny że dołożyłem się jakoś do ich kariery.

- A jak wyglądała twoja dalsza droga życiowa po erze AC/DC?

- Po opuszczeniu zespołu przez kilka miesięcy nic nie robiłem. Byłem rozczarowany showbiznesem. Zrozumiałem,
e w tym wszystkim nie chodzi o granie, ale o pieniądze. Miałem tego dosyć. W 1975 przyłączyłem się do RABBITÓW
i nagrałem z nimi dwa albumy. Potem współpracowałem z HOT COCKEREL, którzy skomponowali 5 utworów do ścieżki dźwiękowej filmu erotycznego " Coming Of Age". Dwa z tych numerów nagrałem później na CD. Wreszcie przystąpiłem do THUNDER DOWN UNDER, który powstał z HOT COCKERL. Trudno było wtedy utrzymać się na rynku, bo wytwórnie w latach osiemdziesiątych preferowały zespoły z keybordem. Zdecydowaliśmy więc zostawić dwie gitary, ale dołożyć partię fortepianu i saksofon. Nie był to kompromis, dałbym sobie głowę uciąć, gdybym nagrał album, wyrzekając się swoich korzeni heavy metalowych. Ten ostatni kompakt zespołu THUNDER DOWN UNDER został ponownie wydany przez Ecstasy Recore.

WYWIAD Z ROCK HARD STYCZEŃ 2001

 

 

 

 

Larry Van Kriedt był pierwszym basistą AC/DC grał w zespole na początku 1974 i 1975 roku wywiad przeprowadził fan strony Ruff Staff.Hi ! Larry. Jak się czujesz ?

 Hi ! Larry. Jak się czujesz ?

- Naprawdę dobrze. Dziękuje

Co porabiasz obecnie?

- Obecnie mieszkam w Londynie. Często występuje , w ostatnich dniach gram głównie Jazz. Moim podstawowym instrumentem jest saxofon tenorowy oraz śpiew. Dużo komponuję. Lubię to. Jak wiesz to wciąż gram na gitarze i basie, chociaż głównie w studio przy nagrywaniu utworów. Także gram na saxofonie altowym, niedawno kupiłem saxofon sopranowy z którego jestem zadowolony gdy gram

Jaką muzykę obecnie słuchasz ?

- Głównie Jazz i stary Soul. Ale naprawdę ja lubię każdą muzykę, która jest grana z namiętnością i czuciem. Drażni mnie gdy muzyk przez całą noc gra tylko jeden riff. Denerwuje mnie takie granie.

Czy ty wciąż spotykasz się z AC/DC od czasu do czasu. I czy ty wciąż chodzisz na ich koncerty gdy są w trasie?

- Ja nie byłem w tym samym pokoju z Malcolmem i Angusem od 25 lat. Naprawdę chciałbym się spotkać z nimi. Ja byłem na ich koncercie w Sydney na początku 90 roku. Uwielbiam ich . Byli niewiarygodni.

Jaki jest twój najlepszy album AC/DC i utwór ?

- Ja lubię wszystkie płyty z Bonem. Back In Black jest naprawdę dobry.

Co myślisz o Cliffie Willamsie .

- On bardzo dobrze gra.

OK. Porozmawiajmy o twoich dniach w zespole, co jest najlepszym i najgorszym wspomnieniem z tamtego okresu ?

- Mam najlepsze wspomnienia obecnie z okresu , kiedy powstawał zespół. My mieliśmy wszyscy po 15, 16 lat. Wszyscy graliśmy na gitarach i byliśmy pełni zapału do grania w zespole. Regularnie w każdy piątek i sobotę wychodziliśmy z kilkoma przyjaciółmi i zawsze wpakowaliśmy się gdzieś w jakieś tarapaty. To był rok 1969 ja miałem długi włosy i nosiłem wojskowe buty i jak wielu z nas nie wiedziałem kim jestem. Czy byłem długowłosym czy skinheadem (ze względy na byty). Angus bardzo przeklinał, jako mój bodygard mówił podniesionym głosem " jeśli ktokolwiek podniesie palec na Larrego to ja zobaczę go wbitego w ziemię " to było ironiczne, ponieważ on był o połowę mniejszy odemnie. Ja właśnie przyjechałem z rodzicami do Australii z San Francisco.

Kiedy i jak ty spotkałeś Angusa i Malcolma pierwszy raz?

- Ja spotkałem pierwszy raz Angusa i Malcolma w sierpniu 1969 roku. Ja mieszkałem na Migrant Hostel i Angus przychodził tam. Pierwszy raz jak zobaczyłem go to on nosil szkolny mundurek , miał elektryczną gitarę i palił papierosa. On miał 14 może 15 lat. On miał prawdziwego Gibsona i potrafił na nim grać. I tak zostaliśmy przyjaciółmi. On przyprowadził mnie do swojego domu i przedstawił mnie swojej rodzinie. Ja przychodziłem do nich w każdy weekend przez około rok. Ja zawsze brałem z sobą gitarę. Angus , Malcolm i ja graliśmy różne riffy na naszych gitarach. My byliśmy dobrzy. Później nie widzieliśmy się rok może dwa.

Jak przestałeś grać w AC/DC ?

- Którejś nocy do moich drzwi zapukał Robbi Lord i powiedział czy chcę iść i zagrać z chłopcami oni słyszeli, że ja kupiłem gitarę basową. Więc wskoczyliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy nagrywać do studia w Newton. Ja miałem 19 lat i małego syna. Ja zabierałem go czasami na koncerty i martwiłem się czy jest nim wszystko OK . Ja byłem w AC/DC 4 miesiące. A wydaje się jakby to było dłużej. Każdy mógł nas zobaczyć gdziekolwiek graliśmy.

Czy ty grałeś na saxofonie także na koncertach wtedy, gdy byłeś w AC/DC albo w czasie nagrań?

- Ja grałem na saxie w Cheqers raz albo dwa. Malcolm grał wtedy na basie.

Czy ty pamiętasz gdzie graliście wtedy ?

- Głownie w Chequers na przyjęciach i w niewielkich klubach podobnych do tych jakie są w Liverpoolu albo Blacktown.

Jakie utwory wykonywaliście ?

- To było dawno temu ale napewno "Hear You Knockin' But You Can't Come In"," Wishing Well", "Soul Stripper", "Can I Sit Next To You Girl", "Rockin' In The Parlour"...

Co ty myślisz o Malcolmie i Angusie o ich profesionaliśmie i osobowości?

- Wspaniali chłopcy z wspaniałej rodziny. Dwie rózne osobowości. Angus był zawsze ekstrawagancki w tamtym czasie i śmieszny. Malcolm był zamyślony zawsze myślał o przyszłości Dobra równowaga . Oni są oboje fantastycznymi gitarzystami z różnymi stylami .

Dlaczego ty odeszłeś z AC/DC?

- Ja nie myślałęm o moim graniu poważnie w tamtym czasie. Ja nawet nie miałem wzmacniacza. Ja miałem małego chłopca i małem tylko 19 lat.

Jeśli zespól poprosiłby cię abyś wrócił co byś odpowiedział.

- Oczywiscie.

Które utwory ty i AC/DC nagraliście w EMI studio w styczniu i lutym 1974 roku? W informacjach wymienia się trzy utwory Can I Sit Next To You Girl", "Rock 'n' Roll Singer" and "Soul Stripper".

- Ja myślę że ty masz rację To były trzy utwory

OK Larry Dziekuje za poświęcony czas i za odpowiedzi na moje pytania.

- Johan Wszystkie dobrego